Ofiara

Posted by Lorelai on lipiec 10, 2015

Nie prosiłam się, żeby być Ofiarą. Ani też nie chciałam się uparcie tej roli trzymać, kiedy już została mi przypisana. Ale cóż, została przy mnie tak czy inaczej, schowana gdzieś poza granicą świadomości.

Dziś ją zauważyłam – Ofiarę we Mnie. Wołała o dowód uznania i pocieszenie od dawien dawna, ale ja nie chciałam jej usłyszeć.

Przeszłam przez moje własne piekiełko. Od najmłodszych lat, mimo nad-opieki, byłam pozbawiona czułości i akceptacji mojego prawdziwego Ja. Nikogo nie obchodziłam. Zawsze tak mądra i zaradna; któżby się domyślił, ze pod tą powłoką kryje się zranione, zlęknione dziecko?

Płakałam w ciszy. Przecież to wstyd się nad sobą użalać. “Inni mają gorzej! Ludziom brakuje jedzenia i wody, niektórzy umierają na raka. Co tak siebie żałujesz? Masz wszystko o czym inni mogą tylko pomarzyć!”

Miałam pożywienie i dach nad głową i nawet więcej. Ale byłam emocjonalnie wygłodniała. Nikt nie zwracał uwagi na to kim jestem ani co czuję. Z czasem ja sama też przestałam cenić moje wewnętrzne odczucia. A niby dlaczego miałabym je uznawać? Nikt inny tego nie robił …

Byłam silna. Wytrzymała. Zawsze dawałam sobie radę, brnęłam przez kłopoty, rozwiązywałam problemy. Pewnie, robiłam co było trzeba, żeby przetrwać. I to jeszcze z wielkim uśmiechem na twarzy. Ale wszystkie te trudy i bitwy zostawiły we mnie głębokie rany. Niewypowiedziane traumy. Uwięzione emocje.

Ofiara stała się Ocalałą. Ale tylko na zewnątrz. W środku wciąż była małym, biednym dzieckiem, którego wysiłki, żeby przetrwać mimo trudności nigdy nie zostały docenione. Nigdy nie zauważona. Nigdy nie pocieszona. Wołająca o uczucie.

Znalazła tak wiele kreatywnych sposobów aby pokazać czego potrzebuje i aby ukoić swoje smutki. Ale nikt jej nie słuchał. Pocieszenia nie było.

Do dzisiaj i ja jej nie widziałam. A powinnam była. Bo któż inny miałby mnie pocieszyć jak nie ja sama?

Przepraszam cię, moje biedne dziecko. Byłam ślepa. Teraz możesz być kim tylko chcesz być. Pozwól płynąć rzece łez, a ja je otrę z twojej zasmuconej twarzyczki. I nie powiem, żebyś się wzięła w garść. Pocieszę cię. Będę nad tobą czuwać, gdy na nowo przeżyjesz wszystkie te stare smutki i gdy będziesz narzekać jak brakowało ci wsparcia. Już dobrze. Po prostu bądź sobą, jak długo potrzebujesz, moja droga Ofiaro. Potrzymam cię za rękę. A kiedy bedziesz gotowa stać się prawdziwą Ocalałą, pomogę ci wyjść z ciemności i zobaczyć swoją moc.

Po prostu odpuść.