Recepta na Niechciane Myśli

Posted by Lorelai on czerwiec 10, 2014

photoRozproszenie uwagi to recepta na nadaktywny umysł.

Nieprawdaż? …

Czasami pojawia mi się myśl, której za nic nie mogę wyrzucić z głowy. Bywa tak, gdy za dużo się wokół mnie dzieje i postanawiam się nieco wyciszyć. Biorę więc parę głębokich oddechów, oczyszczam umysł i właśnie wtedy myśl zaczyna się wiercić. Gdyby była to przyjemna myśl, nawet bym o tym nie wspominała.  Ale nie, te ekscytujące myśli nie mają w nawyku się zadomawiać. Tylko te niepokojące, denerwujące, frasobliwe i martwiące mają klejące paluszki. To te, które zmuszają do zaglądniecia wgłąb siebie i przyznania się do własnej prawdy …

Mówię jej więc, żeby przestała, ale ona wcale mnie nie słucha. Więc krzyczę: “WYNOCHA Z MOJEJ GŁOWY!” Wciąż nic. Jestem dojrzała, jestem silna, poradzę sobie. Decyduję się znaleźć bardziej pozytywne myśli i na nich się skoncentrować. “Słonko świeci …. mniam, jaka pyszna kawa …. cóż za interesująca książka!”…

Ale ta przebiegła, trująca myśl wie jak znaleźć małe pęknięcia i miniaturowe luki w mojej radosnej tarczy. I prędzej czy później wraca. Nawet kiedy śpię – nie – zwłaszcza kiedy śpię, kiedy zamykam moje zmęczone powieki, marząc jedynie o odpłynięciu z tego świata na kilka godzin … Kiedy gasną światła, myśl się zakrada. I zaczyna kręcić się i kręcić się i kręcić się w kółko … I staje się coraz większa, bardziej intensywna, zahacza o paranoję …

Im bardziej chcę nie robić nic i sobie po prostu być – tym staje się silniejsza. Prawo Odwrotnego Efektu w pełnej krasie.

Teraz już mądrzejsza, zaczynam szukać czegoś do rozproszenia mojej uwagi. Cokolwiek, żeby tylko zająć mój umysł czymkolwiek innym niż Myśl.

Wynajduję rzeczy do zrobienia, zadania do wykonania, prace do dokończenia. Dużo, dużo przeszkadzajek, im więcej tym lepiej. Więcej zadań, zajęć, projektów.

W końcu staję się tak zajęta, że myśli o tym, co mam zrobić zapełniają mi cały umysł. Muszę zacząć robić listy, żeby nadążyć, nie zapomnieć, nie zgubić się pomiędzy niekończącymi się obowiązkami. Każdego dnia listy stają się dłuższe; nakładam sobie na talerz więcej niż zdołam zjeść. Pełne posiłki pozostałe z wczoraj.

W końcu czuję się przytłoczona wszystkimi bardzo ważnymi rzeczami do zrobienia. Nie wiem, którą wybrać, bo zawsze inna pozostanie nie wykonana. Wtedy pojawia się poczucie winy wraz z dwoma siostrami: Pośpiechem i Napięciem. Im bardziej się spieszę, tym bardziej się napinam. Im bardziej się napinam, tym trudniej jest mi się skoncentrować na tym co miałam zrobić. Więc robię mniej niż chciałam i spinam się jeszcze bardziej.

W końcu nadchodzi dzień, kiedy jestem w stanie jedynie siedzieć na podłodze otoczona moimi listami. Zaczynam szlochać z wycieńczenia. A kiedy już wyleję z siebie ocean, wiem, że muszę, po prostu MUSZĘ zrobić sobie przerwę. Przestać robić i się zrelaksować. Wypić herbatę. Pobyć w ciszy, bez żadnych zadań i rozpraszaczy uwagi.

Ufff … nawet miło. Przez kilka chwil, godzin, czasami nawet dni. I wtedy z ciszy wyłania się myśl. Tak, ta sama myśl, o której zapomniałam. Myśl, która była przez zadaniami, rzeczami do zrobienia, obowiązkami. Ta wkurzająca myśl, od której uciekłam w szaleństwo ‘robienia’. Myśl, której nie chce się przyjrzeć …

“Co ja tutaj robię? Jaki jest mój cel? Kim jestem?” …

Zaraz dołącza do niej kolejna:

“A co, jeśli nic tutaj dla ciebie nie ma? Żadnego celu życiowego? Kim byś była bez celu? A co, jeśli jesteś Nikim, Lori? … “

Nie chcę być Nikim. Boję się, że bez celu odpłynę w pustkę …

“Co jest w Pustce? Nicość? Zapomnienie? Nie-egzystencja?… “

Nie dam rady zmierzyć się z lękiem Nie-Bycia, więc pozwalam, innym, mniej bolesnym myślom pojawiać się na ekranie mojego umysłu. Łatwiejsze myśli o tym, dlaczego ta wredna osoba tak mnie zraniła, albo o ważnym spotkaniu, które mnie niedługo czeka … A kiedy te myśli zaczną wprowadzać napięcie, zacznę znów rozpraszać uwagę czymś innym … i życie toczy się dalej … Czyżby? …

Smutne jest życie, w którym nie jestem w stanie spojrzeć samej sobie w oczy i w ciszy stanąć twarzą w twarz z myślą, którą mam w głowie. Z myślą przerażającą, ale jakże ważną! Przed tą myślą ludzie uciekają przez całe życie, rozpraszając się ustawicznym hałasem telewizora, telefonu, komputera, rzeczy do zrobienia, ludzi do zobaczenia, celów do osiągnięcia. Wszystko to tylko po to, żeby nie myśleć o tej jednej jedynej rzeczy, która ma znaczenie: Kim jestem? Jaki jest sens życia? Jaki jest mój życiowy cel?

Nadchodzi czas, kiedy trzeba przestać uciekać przed sobą samym.

Ten czas to TERAZ.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.