Wspomnienie

Posted by Lorelai on kwietnia 1, 2014

IMG_0219Nagły przypływ motylków w brzuchu i niespodziewane wspomnienie pojawia się na ekranie mojego umysłu.

Sierp czy kosa? Kosa czy sierp?

Stoję przy tablicy, zatopiona w głupiej kłotni z nauczycielką. Ja mówię – kosa, ona – sierp. Czy może odwrotnie? Jakby nazwa narzędzia, którego żadna z nas nigdy nie użyje, była najważniejsza na świecie.

Po raz pierwszy w życiu walczę o siebie. Wiem, że przygotowałam się do lekcji, przeczytałam książkę, zapamiętałam tą śmieszną nazwę. Mam rację. Jest to dla mnie ważny akt odwagi, wstawiać się za samą sobą, pomimo zimnego potu spływającego mi po plecach i wielkiej guli w gardle. Mała myszka próbuje przeobrazić się w kota.

Parę dni później nauczycielka dostaje wylewu. Kiedyś tak mądra, pełna życia osoba nie jest teraz w stanie korzystać w pełni ze swojego umysłu i ciała. Jest inwalidą.

Poczucie winy.

“To przeze mnie. Tak ją wkurzyłam, że ten cały stres spowodował wylew. Gdybym tylko ugryzła się w język i zatrzymała swoje myśli dla siebie … Wstawianie się za samą sobą powoduje problemy. Krzywdzę ludzi, mówiąc to, co myślę. Pewnie i tak nie miałam racji z tą kosą … “

Nauczycielka mieszka parę ulic ode mnie. Teraz wracam do domu inną drogą. Nie chcę przypadkiem jej spotkać, wstydzę się spojrzeć jej w oczy …

Ktoś ze szkoły wymyślił, żeby zanieść jej kartkę i kwiaty. Mieszkam niedaleko. Gdybym tylko tego dnia była chora i nie poszła do szkoły! Ale pech. Padło na mnie i na Ewę. Prosty wybór – mieszkamy zaraz obok.

“Nie! Nie! Nie!” w mojej głowie krzyczy głos lęku, wstydu i poczucia winy.

Za późno, teraz nie mam wyjścia. Zadecydowali. Jeśli odmówię, będzie to przyznanie się do tego, że to przeze mnie jest chora. Boję się stanąć z nią twarzą w twarz. Boję się, że wszyscy się dowiedzą…

Wizyty nie pamiętam, zbyt wiele lęku wymazało to wspomnienie. Jedyne co pozostało to podjęta z uporem decyzja, że już nigdy więcej nie postawię siebie w takiej sytuacji. Nie powiem co myślę. Koniec z walką o moje przekonania.

Przypływam z powrotem to Właśnie Teraz.

Jak u Pomysłowego Dobromira, zapaliła się w mojej głowie żarówka, 

Pojawiające się myśli zamieniają się w zrozumienie. Karam siebie za walkę o moją Prawdę. Tamtego dnia dawno temu obiecałam sobie, że już nigdy więcej. Łamiąc obietnicę zasługuję na karę. Ból. Samotność. Bieda. Nieszczęście. Cierpienie. Utrata tego, co osiągnęłam. Nie zasługuję na to. Złamałam obietnicę.

W jaki sposób tak małe, nieistotne zdarzenie może spowodować lawinę konsekwencji w mojej głowie?

Umysł jest niesamowitą maszyną. Ale brakuje mu serca i obiektywności. Kłamie.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.