Język ciała

Posted by Lorelai on listopad 7, 2016

Nie da się nie kochać Fesjbuka. Nocny marek że mnie, więc leżę już w łóżku, ale odciągam faktycznie pójście spać tak długo,jak się tylko da. Głównie poprzez bezmyślne przeglądanie mojej fejsbukowej ściany. I tak, chwilę po północy pojawia się coś nowego: ‘Lorelai, popatrz na swoje wspomnienia z ostatnich kilku lat!’ No przecież nie odmówię …

Pierwsze wyskoczyło moje zdjęcie sprzed 6ciu lat. Wyglądam jak szczęśliwa, młoda, seksowna kobieta. Yeah, baby!

A potem kolejne – wakacje 2 lata temu. Na zdjęciu zupełnie inna osoba. Zmęczona, przy kości starsza pani. Niby się uśmiecha, ale szczerze ten uśmiech nie wygląda …

Nie wierzę, czy to naprawdę ja?… Sprawdzam moje aktualnie zdjęcie profilowe. Spoglądam do lustra. No nie, to nie ja! Jestem taka, jak te 6 lat temu. Nawet znajomi ostatnio zwrócili uwagę, że tak młodo wyglądam. ‘ Nic się nie zmieniłaś od liceum!’ ‘ Czy to twoja córka? Normalnie jak siostry jesteście!’

Przeglądając dalej zdjęcia widzę różnych ludzi noszących moją twarz. Oj, zmieniałam się przez lata. I teraz wróciłam do siebie. Co się stało?

Związek, ot co.

6 łatę temu byłam radosna, pełna życia i zakochana. Właśnie Go poznałam i on powiedział, że też mnie kocha! Kochałam go przez kolejne wspólne lata i przez te różowe okulary nie widziałam, jaki nasz związek naprawdę był – toksyczny i pełen emocjonalnej przemocy. Ja tego nie widziałam, ale moje ciało to czuło i próbowało mi pokazać. Zdjęcia są tego najlepszym dowodem.

Związki mogą nas albo wzmocnić, albo powalić na kolana.

Mogą być siłą twórcza, prowadzącą cię do stania się najlepszą wersją siebie. Gdy twój partner cię wspiera w pokonywaniu swoich wewnętrznych przeszkód, gdy nie pozwala ci zrezygnować z twoich marzeń, gdy trzyma cię za rękę gdy w siebie wątpisz; kiedy naprawdę, dogłębnie cię kocha całym sercem, umysłem i duszą – rozkwitasz. Twoje wewnętrzne światło przebija się przez powłokę niedowiarka, tylko dlatego, że on tak bardzo w ciebie wierzy. A jeśli on w ciebie wierzy, nie chcesz go zawieść, więc sięgasz po wszystko, co masz w sobie: po cały swój potencjał, starannie schowany przed światem (bo co jeśli ci się nie uda, co jeśli cię nie zaakceptują, co jeśli nie jesteś wystarczająco dobra?…) – i eksplodujesz feria swoich najcudniejszych barw. Zalewasz nimi świat. I jego. I dajesz mu tyle wsparcia, miłości i motywacji, ile on potrzebuje, aby spełnić swoje marzenia, pokonać swoje przeszkody i stać się najlepszym mężczyzna jakim może być.

Ale c,o jeśli on ci podcina skrzydła, krytukuje, ignoruje? Co, jeśli zawsze stawia siebie na pierwszym miejscu, zazdrości ci twoich osiągnięć i wyżywa na tobie swoje frustracje? Zaczynasz powoli w środku obumierać. Kwiat twojej duszy więdnie, tracisz intensywność kolorów i przestajesz mówić swoją prawdę. Może nawet próbujesz z tym walczyć, ale twoja miłość do niego jest tak silna, że porzucasz kawałki siebie – to tu, to tam … aż w końcu zostajesz z niczym.

Spotykamy ludzi z różnych powodów – są naszymi lustrami, nauczycielami, wyzwaniami. Niektórzy zostają na chwilę, odchodząc, gdy lekcja zostanie zrozumiana. Inni są z nami na całe życie – zamiast bycia ścianami do zburzenia, czy bitwami do wygrania, stają się kompanami w naszej życiowej podróży. Być może bycie ofiarą przemocy jest jedną z twoich życiowych lekcji, ale możesz się jej nauczyć dopiero, kiedy się z przemocy wyrwiesz. Po drugiej stronie zobaczysz swoją siłę i wartość – bo tonęłaś, ale udało ci się dopłynąć do brzegu.

Oj, ale ciężką to lekcja i często niepotrzebnie wydłużona. Tkwisz po szyję w błocie, ale tego nie zauważasz. Nie win się - ciężko jest być obiektywnym przechodząc przez emocjonalne zawirowania. Ale jeśli czasami spojrzysz na siebie w lustrze, twoje ciało pokaże ci, że coś jest nie tak. Czy świecisz wewnętrznym światłem? Czy jest ono tak przyćmione, że wyglądasz o 10 lat starzej? Czy jesteś pełna energii i chęci do życia? Czy jesteś chora i obolała?

Wróciłam do siebie, takiej, jaką byłam kiedyś. Topiłam się, ale ocalałam. I tak wiele się nauczyłam. Ale refleksja nadeszła dopiero, gdy zostawiłam ten toksyczny związek. Moje ciało cały czas do mnie wołało o pomóc, ale ja nie potrafiłam go zrozumieć. Byłam na nie zła – że jest grube, że jest brzydkie, że boli. Ale teraz wszystko widzę bardzo wyraźnie. Moje ciało jest moim przyjacielem, jest zawsze po mojej stronie. Pokazuje mi to, czego mój przyćmiony umysł  nie widzi.

Twoje ciało też jest twoim przyjacielem. Spójrz na siebie. Poczuj każdą komórkę. Czy wyrażasz swoje piękno, czy tylko ból?